Szleństwo..

Wczoraj byłam z chłopakiem w mieście no i teraz sa takie fazy, że on mnie namawia na jedzenie za co jest mu mama wdzięczna i wgl. no i powiedziałam że dzisiaj odpuszczam i że idziemy się najeść, dodam że przez 2 doby nie jadłam. Jak zaczęłam jeść to łoooo: snikers, czekolada milka, kawałek ciasta czekoladowego, 2 kawałki pizzy, żelki. Wszystko co słodkie i niezdrowe. Chłopak szczęśliwy, mamie też powiedziałam i również zadowolona bo obiecałam że nie będę wymiotować. Jadłam to o 12 i do 21 leżałam i cierpiałam bo mi się nie chciało strawić. Kumacie do 21 nic, brzuch napuchnięty, jak się ruszyłam to mi się wszystko przelewało. Wypiłam 6 herbatek przeczyszczających i dopiero jak koło 24 pobiegłam do łazienki kilka razy to mi sie zrobiło lepiej. A jak już się poczułam lepiej to zaczęłam ćwiczyć (o 1 w nocy) a za kare że tyle zjadłam ćwiczyłam 2h, mięśnie mi drżały i odmawiały posłuszeństwa ale ja dalej, przecież to ja mam kontrole nad moim ciałem a nie ono nade mną. Czuję się dobrze :) pewnie jak pójdę do szkoły to znowu będę się czuła jak śmierć i będę zamarzać, ale jakoś to będzie :)

1 Komentarz

  1. Czego to sie nie robi dla chłopaka ..
    Dobrze, że ćwiczyłaś. Też bym tak zrobiła na twoim mijescu .. Tylko szkoda, ze mialas problem z brzuchem. No ale, wazne ze wszystko ok :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.