Powrót…

Może to nie jest jakieś wielkie wejście, ale trochę mnie nie było. Straciłam motywację. Przyszedł dzień kobiet, moje urodziny itp. Tak naprawdę przytyłam dużo. Dzisiaj stając na wagę zobaczyłam 66kg. A miałam być piękna do wakacji. Zwerbowałam ciotkę i mamę, może przed niemi będzie mi wstyd i będę się trzymać. Znów wracam do jednego posiłku dziennie. Kiedy jem często jestem cały czas głodna, a tego nie chcę. Wczoraj zjadłam 2 jajka, pomidor, ogórek, sałata około 250kcal i tak będzie wyglądał każdy mój dzień. Jeszcze wieczorem oczywiście ćwiczenia. Do tego może mama i ciotka dołożą mi się do rowerka stacjonarnego więc w domu będę godzinę jeździć. Ogólnie dziewczyny jestem wierząca, ale zawsze jakoś nie przywiązywałam do tego wagi. U mnie w rodzinie raczej nikogo Bóg nie obchodzi. Oficjalnie jesteśmy wierzący, ale w praktyce jest chyba inaczej. W każdym razie coś się we mnie stało. Wiem, że to Bóg i jego łaska. Chyba nie ma grzechu w dekalogu którego bym nie popełniła, głos sumienia już we mnie zamierał, byłam leniwa, dokładnie nigdy nic mi się nie chciało. W czasie rekolekcji ksiądz powiedział żeby każdy o coś poprosił Boga w myślach. Ja poprosiłam żeby dał mi siłę abym nie była leniwa. I coś się we mnie zmieniło. Mam mnóstwo energii, nauka sprawia mi przyjemność a wcześniej tylko pakowałam się rano i nawet nie miałam książek, to dla mnie drastyczna zmiana. Chcę iść do spowiedzi i wyspowiadać się z całego życia. Teraz wieczorem odmawiam litanię, różaniec, rano też zmawiam pacierz i modlitwę z książeczki, a wcześniej nawet modlitwy pańskiej nie odmawiałam. Chcę się zmienić, zmienić swoje życie. Chcę by świat był lepszy, ale muszę zacząć od siebie. Moje jedzenie odbieram jako post, jako karę za grzechy. Może pff na pewno śmiejecie się czytając to, ale nie wyobrażacie sobie jaka to daje siłę. Będę się za was modlić, abyście nie robiły sobie krzywdy tak jak ja robiłam i żebyście się nawróciły. Jeżeli się odchudzacie niech wasze niejedzenie będzie kara za grzechy, postem a nie robieniem sobie krzywdy. Namawiam was do czytania Biblii. Pamiętajcie, że Bóg nie równa się kościół, musicie wierzyć same w swoim sercu i nie kierować się innymi. Módlcie się i zmawiajcie litanie, to wam na pewno da siłę. Myślę, że Pan mnie oświecił i dał mi swoją łaskę, lecz nie chcę się pysznić. Modlę się aby dawał mi tą siłę, którą daje mi teraz. Życzę tego i wam :*
I pamiętajcie, MIŁOŚĆ jest najważniejsza :)

4 Komentarze

  1. Powiem totalny banał, który pewnie nic Ci nie da – oby było inaczej! – i który pewnie słyszałaś milion razy, ale….
    KALORIE TO NIE WSZYSTKO…! Zacznij ćwiczyć.. .dla siebie… skacz, tańcz, baw się…. możesz użyć gotowej recepty wśród jakiejkolwiek trenerki fitness (nawet w wirtualnym swiecie), a mozesz użyc własnej ekspresji i ŻYĆ!!!!
    To pomaga…. samej mi teog brakuje, ale to raczej ze względu na czas i problemy,a nie chęci…
    Trzymam kciuki!!! :)

    • Ja ćwiczę około 40 min dziennie, no i wf na którym zawsze ćwiczę najlepiej jak potrafię. Do tego niedługo zamówię rowerek stacjonarny :)

  2. A , własnie jeżeli chcialabys popisac , można się wspierać , pomagaći miccodzienny kontakt moje gadu 11139475 szukam kogoś kto rozumie to wsyztko :c

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.